Zwykle uczę się nowych rzeczy wtedy, gdy wymusza to prawdziwy projekt dla klienta.
Śledzę narzędzia, trendy i nowe sposoby pracy, ale większość odkryć staje się realna dopiero wtedy, gdy rozwiązuje konkretny problem przede mną. Dokładnie tak było i tym razem.
Przez lata mój sprawdzony stack WordPress wyglądał mniej więcej tak: Blocksy, edytor blokowy oraz wtyczki typu Greenshift, kiedy potrzebowałem większej elastyczności w designie. Jeśli klient nie miał bardzo precyzyjnego kierunku wizualnego, często startowałem od gotowego szablonu i pracowałem na nim dalej: podmieniałem sekcje, dodawałem nowe, usuwałem zbędne i krok po kroku doprowadzałem stronę do efektu, którego chciałem pod względem wyglądu, struktury i funkcji.
To działało. Wciąż działa.
Ale to też zajmuje czas, a spora część tego czasu to ręczna konfiguracja, powtarzalne budowanie stron, układanie treści i wstępne przygotowanie projektu, zanim w ogóle zacznie się prawdziwy etap dopracowywania.
W 2026 roku słowo ręcznie zaczyna znikać z mojego sposobu pracy, a projekt klientowski taki jak Happy Mortgage był momentem, w którym poczułem tę zmianę w praktyce.
AI zmieniło skalę tego, co wydaje się możliwe
To nie jest pierwszy raz, kiedy używam AI w pracy z WordPressem. Wykorzystywałem ją już do planowania, pisania krótkich fragmentów kodu, generowania treści, a nawet tworzenia małych wtyczek lub logiki pomocniczej pod projekt.
To, co zmieniło się ostatnio, to moment, w którym zrozumiałem, że agent AI taki jak Codex może wykonać znacznie więcej pracy autonomicznie, niż zakładałem.
Nie tylko generowanie kodu. Nie tylko sugestie. Faktyczna praca przy projekcie.
Przy odpowiednim dostępie agent może przygotować strukturę strony, tworzyć podstrony, zmieniać ustawienia, pracować z typami postów i ogarnąć zaskakująco dużą część setupu WordPress, zanim wejdę głęboko w etap wizualnego designu.
Duża część tego jest możliwa dzięki WP-CLI.
WordPress to CMS, ale ma też bardzo skryptowalną stronę. Dzięki WP-CLI możesz instalować i aktualizować wtyczki, importować treści, tworzyć użytkowników, robić search-replace w bazie, zarządzać multisite, konfigurować ustawienia i spinać to w skrypty, crony albo kroki wdrożeniowe. Sporo rzeczy, które kiedyś istniały wyłącznie w panelu, można dziś zautomatyzować z terminala.
To zmienia cały rytm projektu.
Zamiast wykonywać każdy krok ręcznie, mogę opisać, czego potrzebuje projekt, pozwolić agentowi przygotować strukturę i poświęcić więcej czasu na przegląd, prowadzenie i dopracowanie.
Wybór stacku, z którym Codexowi pracowało się najlepiej
W momencie pisania tego tekstu miałem aktywne licencje na:
- Blocksy Pro + helper plugin
- Greenshift Pro
- Breakdance Builder Pro
- GeneratePress + GenerateBlocks Pro
Zapytałem Codexa, który stack będzie dla niego najprostszy i najbardziej przewidywalny w pracy, i wybrał GeneratePress + GenerateBlocks Pro.
To miało sens.
GenerateBlocks jest lżejszy, natywny dla Gutenberga i strukturalnie czyściejszy niż ciężkie buildery wizualne. Korzysta z bardziej przewidywalnego systemu bloków, więc agentowi łatwiej jest go analizować i modyfikować bez walki z grubą warstwą własnej abstrakcji. Breakdance jest mocny, Greenshift też potrafi dużo, ale GenerateBlocks wydawał się najlepszym punktem startu, jeśli celem jest współpraca z agentem AI, a nie wyłącznie ręczne projektowanie wizualne.
Znalazłem też na GitHubie skill skoncentrowany na GenerateBlocks, przygotowany specjalnie do pracy z LLM: GenerateBlocks Skills. Takie zasoby dodatkowo ułatwiają całość, bo pomagają modelowi pracować z wtyczką w bardziej ustrukturyzowany sposób zamiast zgadywać.
Mój nowy sposób pracy
To sposób pracy, którego zacząłem używać i nie sądzę, żebym szybko z niego zrezygnował:
- dostęp SSH do serwera, na którym stoi WordPress
- WP-CLI dostępne na tym serwerze
- stack bloków/builder, z którym agent potrafi pracować
- agent AI typu Codex z dostępem do terminala
Zbieram informacje o projekcie w jednym folderze: notatki biznesowe, pomysły na strukturę, kierunek copy i kilka referencji designu. Potem proszę Codexa, żeby pracował z tym materiałem i wdrożył rzeczy bezpośrednio w WordPressie.
W tym momencie jestem mniej “wykonawcą”, a bardziej orkiestratorem.

To mnie najbardziej zaskoczyło. Mogę dziś zaplanować, przygotować szkielet i ustawić strukturę strony jednym poleceniem, zanim wejdę w szczegółową pracę nad designem.
Czy efekt jest idealny?
Nie. Nawet trochę.
Przynajmniej jeszcze nie.
Żeby wypuścić dopracowaną stronę, wciąż potrzebuję sporo iteracji z Codexem: dopracowania drobnych detali układu, odstępów, zmian w treści, hierarchii i zachowaniu komponentów. Część rzeczy nadal robię ręcznie, bo czasami szybciej jest przesunąć blok samemu niż perfekcyjnie opisać wizualny niuans.

Sekcja wygenerowana przez AI w GenerateBlocks po kilku promptach, którą później lekko dopracowałem ręcznie.
To jednak nie odbiera wartości temu podejściu. Oszczędza mi mnóstwo czasu.
Mniej planowania od zera. Mniej powtarzalnego setupu. Mniej kopiuj-wklej. Mniej układania treści. Mniej nudnej pracy bazowej, która wcześniej zabierała godziny zanim zaczynała się ciekawa część.
Dzisiaj moim głównym zadaniem jest dopilnować standardu, który wypracowałem przez lata, załatać luki i dopolerować design oraz UX, aż całość będzie wyglądała na skończoną.
To zupełnie inna rola niż robienie wszystkiego ręcznie krok po kroku.
Dokąd to zmierza
To wciąż wygląda jak wczesny etap, i właśnie dlatego jest to tak ciekawe.
Nie sądzę, żeby WordPress gdziekolwiek znikał. Nadal ma mocną pozycję jako CMS, zwłaszcza w pracy z klientami. Ale uważam, że sposób budowania stron w WordPressie będzie się mocno zmieniał w ciągu kilku najbliższych lat.
Dla mnie vibe coding nie polega na wciśnięciu jednego przycisku i udawaniu, że strona jest gotowa. Chodzi o to, żeby usuwać kolejne warstwy tarcia między intencją a wykonaniem.
A kiedy poczujesz tę zmianę w prawdziwym projekcie, trudno ją zignorować.